Za
każdym razem, gdy kończą się zajęcia–mam nadzieje, że go nie ma w domu.
Kiedy wracam i go zastaję to szybkim ruchem udaję się do swojego pokoju, modląc się
,że mnie nie zauważył.
-Monika!!!-woła mnie ojciec. Udaję, że nie słyszę.
-Monika!!!-krzyczy pełny złości. Ojciec wpada do mojego pokoju z pasem-po czym
bije mnie bardzo mocno, powstrzymuję się od płaczu...Mam nadzieje, że niedługo
przestanie. Tak z reguły jest na co dzień, dlatego zawsze obawiam się powrotu do domu. Mama jest bezradna, kiedy widzi, że ojciec mnie maltretuje- wychodzi z
pokoju. Ojciec nie tylko na mnie podnosi rękę, ale także na nią.
-Monika chleb
się skończył idź do sklepu-powiedziała mama.
-Już idę tylko ubiorę płaszcz- bąknęłam. Nie chciało mi się iść, ale wolałam iść do sklepu niż siedzieć w tym więzieniu. Wzięłam torbę i wybiegłam z mieszkania. Po drodze spotkałam Klarę-moją najlepszą przyjaciółkę, która jest dla niej ogromnym wsparciem.
–Jak w domu?- spytała Klara. Nie chciałam jej odpowiadać, marzeniem było zapomnieć o tym.
–Ojciec znowu nas bił, już nie mogę tego
znieść!!! Zaczęłam płakać, miałam już dosyć swojego życia. W pewnych
momentach chciałam się poddać i skończyć ze sobą raz na zawsze, jednak przy
życiu trzymała mnie tylko jedna myśl. Chciałam udowodnić wszystkim, że dam sobie
radę w życiu, opuszczę dom rodzinny i skończę bardzo dobrą szkołę. Udowadniając
sobie i całemu światu, że jestem inteligentnym i dążącym do celu człowiekiem.
Najbardziej zależało mi na tym, aby pokazać ojcu, że mimo wszystkiego co mi robi, ja się nie poddałam.
–Nie płacz, jakoś się wszystko ułoży. Poradzisz
sobie-pocieszała Klara. Przytuliła mnie, poczułam jej ciepło i miłość. Zauważyłam, że chciała mi bardzo pomóc, ale nie wiedziała jak.
-Tak, na pewno. Byłam zirytowana powtarzaniem przez wszystkich, że jakoś to będzie.
-Nie mam już siły, aby walczyć.
Codziennie budzę się zapłakana, bo w nocy śnią mi się koszmary-wyznałam Monika. Moje koszmary są okropne, a w nich ja bezradna i okropny ojciec. On za każdym razem krzywdził mnie. Bił, przypalał i okaleczał.
–Już nie myśl o tym. Rozumiem Cię, ale musisz się od tego oderwać. Chodź do
tego sklepu!!!-stwierdziła Klara. Spięła się i uniosła brwi. Zrobiłyśmy szybko zakupy i wróciłyśmy do domów. Myślałam,
że już dzisiaj nic okropnego mnie nie spotkał. Jednak myliłam się. Ojciec siedział
w kuchni i narzekał, że nie posprzątane i obiadu nie ma, a tak naprawdę w domu
leżały wszędzie jego rzeczy. Ubrania na krzesłach w kuchni, skarpety kogo
kanapy i puste butelki po alkoholu w pokoju. Kiedy zobaczyła ten
wstrętny obrazek jak wyjęty prosto z moich koszmarów, przestraszyłam się. Miałam jednak po rozmowie z Klarą wielką motywacje do postawienia się ojcu. Kiedy
miałam mu zwrócić uwagę, aby posprzątał swój bałagan, serce mi waliło jak młot.
Buch, buch, buch-kołatało. Zebrałam siły i odwagę, i nareszcie mu
się postawiłam.
-Tato może sprzątnął byś swoje rzeczy na miejsce?- zapytałam. Bardzo się bałam jego reakcji, nie wiedziałam jak się zachowa. Stąpałam po cienkim lodzie.
- Ja?! Hah- zaśmiał się ojciec na cały głos. Zadrżałam i zawahałam się nad odpowiedzią, ale pomyślałam sobie, że kto nie ryzykuje ten nie pije szampana.
–Tak, ty tato, bo ja mam
dużo nauki-wyjaśniłam. Rozmawiałam z nim kulturalnie, a w głębi duszy pragnęłam mu wszystko wygarnąć.
-Chyba ty sobie nie zdajesz sprawy, komu ty rozkazujesz- ojciec się uniósł. Spiął się i bardzo zdenerwował. Zaczerwienił się, a moje tętno wzrosło.
- Mama i ja
cały czas sprzątamy, gotujemy, a ty nic nie robisz. Mógłbyś nam od czasu do
czasu pomóc-wyjawiłam swoje żale ojcu. Przestraszyłam się. Kat nic nie mówiąc podszedł do mnie, złapał za włosy i zaciągnął nad kuchenkę gazową. Bałam się jego dalszej reakcji, a wiedziałam, że jest zdolny do wszystkiego. Podpalił gaz.
–Jeszcze raz będziesz do mnie pyskować ty gówniaro, a przypalę cię, tak ,że by
zawsze ludzie patrzyli na ciebie jak na gówno. Jesteś nikim i nie masz prawa głosu
w tym do domu, póki ja tu mieszkam, i żyje-wygarnął mi ojciec. Chciałam stamtąd uciec jak najszybciej. W końcu mnie puścił.
– Zejdź mi z oczu poczwaro!!!-
krzyknął kat. Z płaczem w oczach, ale także z dumą na ramieniu pobiegłam do swojego pokoju. Otworzyłam książki, żeby się pouczyć do jutrzejszego
sprawdzianu i zapomnieć o tym wydarzeniu, jednaka nie mogła się skoncentrować na nauce. Odłożyłam je i zaczęłam szlochać. W głębi duszy cieszyłam się bardzo, że pierwszy raz postawiłam się ojcu, mimo tego, że nie udało mi się wytrwać do końca. Słyszałam jak ojciec i mama
znowu się kłócili wieczorem. –Gdzie wczoraj byłeś?!- dociekała mama. Słyszałam zdenerwowanie w jej głosie i martwiłam się tym jak ojciec zareaguje.
–Weź się
zamknij i daj mi spokój!!! Nie widzisz, że oglądam telewizję!!!- wymigał się kat.
–Gdzie wczoraj byłeś???- powtórzyła mama.
-Daj mi spokój!!! Wyjazd z tego pokoju!!!-
krzyczał ojciec. Wrzaski, krzyki były coraz głośniejsze, a sytuacja się zagęszczała. Słyszałam jak ojciec podniósł się, podszedł do mamy i uderzył ją.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz